zamknij

Zygmunt Miłoszewski: 'Skończyłem z Szackim.'

Podczas Play Poland Film Festival będziemy mieli okazję zobaczyć film 'Ziarno Prawdy' na podstawie powieści Zygmunta Miłoszewskiego. Książki tego docenianego również poza Polską autora szybko stają się bestsellerami, a ich porywająca fabuła sprawia, że reżyserzy chętnie po nie sięgają. Już dwie części trylogii o prokuratorze Szackim zostały przeniesione na srebrny ekran. Jak natomiast nad scenariuszem pracowało się samemu pisarzowi?
 
Jak zareagowałeś na propozycję Borysa Lankosza, który sam przygotował pierwszy szkic scenariusza „Ziarna prawdy“?
Zygmunt Miłoszewski: Szczerze? Dość alergicznie. Akurat miałem taki moment, że chciałem zająć się tylko pisaniem, a ewentualne ekranizacje traktować tylko jako dodatkowe źródło dochodów. A tutaj ktoś się odzywa przez migoczącego Skype'a, drażni widokami Kalifornii za oknem i chce wspólnie pracować. A potem pomyślałem o „Rewersie”. A potem uznałem, że ten migoczący gość to bardzo fajny jest. I że to nie musi być tylko biznes, że to może być fantastyczna przygoda. Zaczęliśmy więc tworzyć wspólnie z Borysem scenariusz, co wspominam bardzo dobrze, choć wielokrotnie ta praca dla mnie jako autora była ciężka. Okazywało się bowiem, że sceny, do których byłem bardzo przywiązany, które wydawały mi się głębokie i emocjonujące, filmowo nie nadawały się do niczego. Na przykład, jeśli bohater siedzi na ławce przez pięć stron i rozmyśla o życiu, które mu się nie udało, to może być chwytająca za serce proza. Jeśli jednak przełoży się ją na język filmu, to bohater po prostu siedzi na ławce. Wiele scen musieliśmy opowiedzieć więc od nowa, zastanowić się jak pokazać je w sposób atrakcyjny wizualnie dla widza. Borys bardzo mnie pilnował, żeby nie odlatywać w jakieś literackie ple-ple. Kilka rzeczy wymyśliliśmy na tyle fajnie, że przez moment nawet zastanawiałem się, czy nie zrobić nowego wydania powieści. Nie zrobię tego w końcu, ale pokusa była silna.



Byłeś na planie filmowym w trakcie zdjęć, jak wrażenia?
Wydaje mi się, że ten film rzeczywiście ma szansę na bycie pierwszym polskim kryminałem z prawdziwego zdarzenia, wyznaczyć drogę kina gatunkowego w Polsce. Choć jednocześnie rozpoczęcie pracy nad nim było dla mnie osobiście smutne. Poznałem bowiem Roberta Więckiewicza i stało się już dla mnie jasne, że sam nie zagram roli Teodora Szackiego, a oczywiście jako autor uważam, że jestem najbardziej predestynowany do tego. Żartuję, oczywiście. Widziałem pracę Roberta na planie i powiedziałem mu wprost: czuję, że Twoje zdjęcia jako Szackiego pojawią się w urzędach sądowych w całej Polsce obok orzełka, bo nadasz nową twarz współczesnej prokuraturze.



„Ziarno prawdy” to kino gatunkowe, dla którego inspiracją był kryminał. Czy kino także może być inspiracją dla literatury?
Tak ogólnie to nie, literatura jest najwyższą formą narracji i to ona jest punktem wyjścia dla adaptacji, nigdy odwrotnie. Przy nieograniczonych w żaden sposób możliwościach literatury film i teatr są jak ubodzy krewni. Co nie zmienia faktu, że Borys pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, ile się nauczyłem od niego jako pisarz w czasie pracy nad scenariuszem. Przede wszystkim myślenia obrazem, zastanawiania się, jak książkowa scena by wyglądała, czy nie byłaby wizualnie nudna. Ale też tego, żeby każda scena była potrzebna fabule, żeby zajmować się malowaniem obrazu, a nie rzeźbieniem barokowej ramy. Inaczej teraz piszę swoje powieści.



Dziś z reżyserem filmu stanowicie zgrany duet. Myślicie już o ekranizacji trzeciej części trylogii o prokuratorze Szackim?
Stanowimy zgrany duet, myślimy o nowych wyznaniach i chcemy razem dalej pracować, ale czy nad Szackim? Raczej nie. To też nas chyba łączy, że mamy większe ambicje niż kąpanie się cały czas w tej samej rzece, granie tych samych piosenek. Chcieliśmy zrobić kryminał, który stanie się w polskim kinie punktem odniesienia, będzie trzymającym w napięciu thrillerem, a jednocześnie jakąś wypowiedzią o Polsce, nie tylko zabawą w „zabili go i uciekł”. I zrobiliśmy, widzowie ocenią, na ile się udało. I zawsze jak rozmawiamy, to rozmawiamy o fabułach, które i coś powiedzą, i włożą kij w mrowisko, a jednocześnie będą tak wciągające, żeby ludzie z zapartym tchem oglądali. Możemy to robić, bez powtarzania tego, co już zrobiliśmy. Mam nadzieję.



A może prokurator Teodor Szacki to postać, której tak jak Jamesowi Bondowi można poświęcić całą serię filmów?
Ja osobiście skończyłem z kryminałami i z Teodorem Szackim. W książkach już się więcej nie pojawi. A w filmach? Jak o tym teraz myślę, to nawet świetny pomysł. Po co go odsyłać na emeryturę, skoro może się przeprowadzić na ekran.

Pokazy 'Ziarna Prawdy' w ramach Play Poland Film Festival:
Edynburg – 15.10; 5:45pm; Filmhouse; £9full / £7,20conc. - pokaz filmu, a następnie spotkanie z reżyserem Borysem Lankoszem
Glasgow – 12.11; 6:30pm; Grosvenor Cinema; £9,70full / £7conc.
Aberdeen – 25.11; 8:40pm; Belmont Filmhouse; £9,50full/ £7conc.
Londyn – 28.11; 6:30pm; Clapham Picturehouse; £12,60full/ £11,60conc.
materiały prasowe filmu 'Ziarno Prawdy'
  
powered by lechowicz.biz
Copyright © Polish Art Europe ltd.
info@polisharteurope.org
9 Murrayfield Place, EH12 6AA Edinburgh, UK
Company No. SC386003